Fakt, że tegoroczne wakacje mamy okazję spędzić w Sopocie, bardzo nas ucieszył. Każdy z nas odliczał dni do wyjazdu... aż nastąpił ten cudowny moment. Jednak podróż nie była aż tak wspaniała. Po pierwsze, bardzo długo czekaliśmy na spóźniony pociąg w Katowicach (wszystkim to czekanie dało się we znaki), ale w końcu nadjechało nasze "zbawienie" i szybko wpakowaliśmy się do wyznaczonych nam przedziałów. Podróż minęła spokojnie. Również w tym roku wakacje spędziliśmy w towarzystwie bardzo bliskich nam sióstr: Wioli i Doroty. Po dotarciu na miejsce, udaliśmy się do dobrze już znanego nam Kościoła na Msze Świętą, by podziękować Bogu za bezpiecznie przebytą drogę. Większa część KSM-owiczów była tu już po raz drugi, dlatego dobrze znała okolicę. Czas spędzaliśmy bardzo przyjemnie. Jednak wielkim pechem jaki spotkał nas i innych wczasowiczów, było zanieczyszczone morze i kąpiel była wzbroniona. Przez znaczną część naszego pobytu w Sopocie pogoda dopisywała Jednak z czasem upływających dni deszcze nasiliły się, czego wynikiem była powódź w trójmieście. My jednak próbowaliśmy poprawić sobie humor zabawami, wspólnym śpiewaniem, itd. Któregoś dnia wybraliśmy się do Gdyni na koncert Ryszarda Rynkowskiego, Majki Jeżowskiej i innych wspaniałych wykonawców. Zabawa była odlotowa (co można zauważyć na fotografiach). Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy, a czas pobytu nad Bałtykiem nieubłaganie dobiegł końca. Ale tegoroczne wakacje pozostaną w naszych głowach jeszcze przez długi, długi czas!